
Z myślą o tych, którzy już za miesiąc będą pisać maturę, i o tych, którzy mają jeszcze trochę więcej czasu na przygotowanie do tego ważnego wydarzenia, Uniwersytet otworzył drzwi do swojej biblioteki, sal wykładowych i laboratoriów. W uczelnianych przestrzeniach czekała na młodych ludzi mała próbka tego, co uczelnia ma do zaoferowania. Wszystko po to, by ułatwić im decyzję o wyborze studiów.
Zakochać się w Kortowie
Pośród stoisk, na których podczas Dnia Otwartego prezentowały się wydziały, koła naukowe i agendy kulturalne, można było spotkać w Bibliotece Uniwersyteckiej prof. Jerzego Przyborowskiego, rektora UWM, który był pod wielkim wrażeniem atmosfery panującej w tym czasie w kampusie akademickim.
– Idąc wraz z prorektorami z rektoratu, widziałem strumień młodych ludzi, którzy zmierzali na Dzień Otwarty. Już wtedy bardzo się ucieszyłem, a po wejściu do biblioteki po prostu poczułem się oszołomiony – odwiedziło nas tylu młodych ludzi, którzy wyrazili ogromne zainteresowanie naszą ofertą edukacyjną, naukową i kulturalną. Bardzo się z tego cieszę – podkreślił rektor i dodał, że uczelnia, pomimo postępującej digitalizacji, nie zamierza zrezygnować z organizowania tego typu wydarzenia. – Taki dzień otwarty można organizować na wiele różnych sposobów, ale nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Warto jest przyjść i to, co się widzi w sieci, skonfrontować z rzeczywistością. Naprawdę jestem pod wrażeniem atmosfery, jaka tu dziś panuje – mówił prof. Jerzy Przyborowski, żartobliwie zaznaczając, że zapewne wszystkie te pozytywne emocje słychać w jego głosie.

Rektor UWM zapytany, co przykułoby jego uwagę, gdyby był tu dzisiaj jako młody chłopak stojący przed wyborem kierunku studiów, odpowiedział: – Zawsze zmierzałem w stronę tematów biologiczno-chemicznych, ponieważ było to zgodne z moimi zainteresowaniami, które miałem od dziecka. Do Kortowa trafiłem przypadkowo, ale zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Kiedy po raz pierwszy wszedłem do kampusu, a to było w kwietniu, podobnie jak dzisiaj, rozkwitająca wszędzie przyroda absolutnie zawróciła mi w głowie. Gdybym jednak miał teraz wybierać kierunek studiów, to wybór padłby pewnie na kierunek lekarski. Chciałbym jednak podkreślić to, aby nie deprecjonować kierunków humanistycznych, bo one są bardzo ważne. Warto łączyć studiowanie nauk humanistycznych z innymi, bo poszerza to horyzonty i przydaje się w życiu.
Andrzej Grabowski o podążaniu za pasją
Pierwszym z gości specjalnych, który pojawił się w strefie spotkań Dnia Otwartego UWM, był Andrzej Grabowski, aktor filmowy, teatralny, telewizyjny, dubbingowy, a także scenarzysta i reżyser, któremu ponadpokoleniową rozpoznawalność przyniosła rola Ferdynanda Kiepskiego w serialu „Świat według Kiepskich”.
Andrzej Grabowski, który z uczestnikami spotkania dzielił się m.in. wspomnieniami ze szkoły teatralnej, mówił, że warto rozwijać swoje pasje, ale jednocześnie przestrzegał, aby – mówiąc kolokwialnie – nie przesadzić.
– Pasja absolutnie nie jest niczym złym, ale pasja do kwadratu potrafi być szkodliwa. Trzeba uważać, żeby nie zawładnęła ona naszym życiem i nie sprawiła, że zaczniemy robić złe rzeczy albo zaniedbywać inne obszary naszego życia. Wiem, że ludzie, którzy zbyt poważnie podchodzą do swojego zawodu, np. pedagodzy w szkołach teatralnych, którzy nie potrafią nieco odpuścić, mogą zrobić krzywdę innym ludziom. Taka nauka nie jest wtedy niczym innym jak tylko męką – mówił Andrzej Grabowski i polecał słuchającemu go tłumowi młodych ludzi, że w takich sytuacjach trzeba zadbać o siebie i wytyczyć granicę.
– Wiem, że czasami trudno znaleźć w sobie odwagę, zwłaszcza, jeśli jest się młodym człowiekiem, ale trzeba zwrócić uwagę, że ja też jestem człowiekiem i poprosić, aby taka osoba przypomniała sobie, jak była młoda i mniej doświadczona. Słów można użyć różnych, ale chodzi o to, aby pokazać komuś, że jest się podmiotem, a nie przedmiotem – zaznaczył.
Ten wątek poprowadził również do tematu relacji mistrz-uczeń oraz posiadania autorytetów. Aktor także w tej kwestii zalecał zdrowy rozsądek, który ma polegać na szacunku do innych, przy jednoczesnym niezapominaniu o wierze we własne możliwości.
– Jak byłem młody, to mówili mi, że ten czy tamten jest autorytetem. A ja zawsze myślałem sobie: nie, to ja jestem dla siebie autorytetem. Nie chodzi tutaj o to, aby być egocentrykiem czy zadufanym w sobie, ale gdy oglądałem np. film „Absolwent” z Dustinem Hoffmanem, to myślałem sobie, że mógłbym zagrać tak samo. Chodzi o wiarę w siebie, bo bez niej nic się nie osiągnie. Trzeba sobie powiedzieć, że ja też potrafię – przekonywał w zakulisowej rozmowie z mediami Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Aktor przyznał też, że gdy przyjechał do Kortowa, z rozrzewnieniem zaczął wspominać swoje studenckie czasy.
– Płakać mi się chce, że nie jestem jednym z tych kolorowych studentów albo tych młodych ludzi, którzy za chwilę rozpoczną studia. Bardzo mi się to wszystko podoba i bardzo dobrze, że powoli wraca ta studencka atmosfera, która była kiedyś. Idąc tutaj, widziałem tłumy młodych ludzi, te kolorowe namioty, grającą muzykę… Rozochociłem się, ale pomyślałem sobie, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Wracam, żeby obejrzeć inną wodę, ale już tylko obejrzeć – mówił.
Dawka motywacji od Krzysztofa Ibisza
Po Andrzeju Grabowskim sceną w Bibliotece Uniwersyteckiej UWM zawładnął Krzysztof Ibisz, znany prezenter telewizyjny, aktor i dziennikarz. Zdradził on swoją receptę na sukces i sposoby na dobrą organizację. Mówił m.in. o tym, skąd czerpać motywację do działania i jak poradzić sobie z sytuacją, w której ktoś nie do końca życzliwy podcina nam skrzydła.
– Jest coś takiego jak motywacja wewnętrzna i zewnętrzna. Ta pierwsza tkwi w nas i wynika z naszego światopoglądu oraz systemu wartości. Dlatego warto zadbać o swoje „oprogramowanie”, czyli otoczyć się ludźmi, którzy dmuchają w nasze skrzydła – przekonywał Krzysztof Ibisz. I podzielił się z tłumnie zebraną widownią wyznaniem na temat tego, co ukształtowało go w młodości. – Dla mnie było to katolickie wychowanie, ale także teatr – m.in. Jerzego Grotowskiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Józefa Szajny – oraz polscy „poeci wyklęci”, tacy jak Rafał Wojaczek, Andrzej Bursa, Ryszard Milczewski-Bruno czy Edward Stachura. Są również motywacje zewnętrzne, jak wynagrodzenie czy różnego rodzaju nagrody, ale motywacja zewnętrzna nigdy nie będzie silna, jeśli nie będzie dobrej motywacji wewnętrznej. Dopiero wtedy, gdy ją osiągniemy, żaden inny człowiek i żadna niepochlebna opinia nie dadzą rady nas zepchnąć z obranej przez nas drogi.
Uczestnicy Dnia Otwartego skorzystali również z potężnego doświadczenia gościa w świecie mediów i zapytali go o to, czy zgadza się ze stwierdzeniem, że w dobie serwisów streamingowych i internetu zbliża się zmierzch telewizji.
– Był moment, w którym snuto teorie o końcu telewizji, ale nie mogę się z tym zgodzić. Każdy odcinek obecnej edycji „Tańca z gwiazdami” oglądają 2 miliony widzów. Nie mam wątpliwości, że każdy duży influencer w Polsce marzy o tym, żeby zatańczyć w tym programie – mówił Krzysztof Ibisz, przypominając, że dzisiaj różne rodzaje mediów się przenikają.
Na zakończenie spotkania ogromną niespodziankę sprawiła prezenterowi jedna ze studentek Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, która poinformowała go, że napisała o nim pracę licencjacką.
– Dziękuję bardzo! „Aktywność Krzysztofa Ibisza w mediach społecznościowych jako element budowania wizerunku” – odczytał temat pracy ze sceny. – Z przyjemnością przeczytam, czuję się bardzo wyróżniony i bardzo dziękuję, że pochyliła się pani nad moimi mediami społecznościowymi i sposobem, w jaki się w nich komunikuję.
Podczas spotkania z Krzysztofem Ibiszem nie mogło zabraknąć również kwestii „wiecznej młodości”, która na stałe przylgnęła do jego wizerunku. Zapytany o to, jak się do tego odnosi, odpowiedział żartobliwie i z typowym dla siebie dystansem: – To jest wielka przyjemność. Na początku denerwowało mnie to „forever young”, ciągle młodszy itd., ale dowcip wymyślony przez Marię Czubaszek przekonał mnie do tego, że świetnie jest się tym bawić. Opowiadam żarty na własny temat i bardzo to lubię – lepiej być „forever young” niż „forever old”. Zobaczymy, jak będzie – na razie jestem na etapie przedszkola, ale wkrótce cofnę się do kołyski.
Przewodnik po maturze i rekrutacji
Kwiecień to taki czas w roku, w którym maturzyści są na ostatniej prostej przed maturą. Coraz intensywniej myślą więc o wyborze uczelni i kierunku studiów, a w ich głowach rodzą się pytania o wszelkie niezbędne formalności, których trzeba dopilnować.
Odpowiedzi na wiele z nich pomagali znaleźć przedstawiciele Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łomży, którzy zaprosili na warsztaty poświęcone maturze z języka polskiego, angielskiego oraz matematyki. Wątpliwości dotyczące np. tego, co można zrobić w sytuacji, gdy osoba zdająca egzamin maturalny będzie niezadowolona z oceny swojej pracy, rozwiewał z kolei Paweł Brodecki, kierownik Wydziału Egzaminów Ogólnokształcących w łomżyńskiej OKE. Ekspert przypominał, że maturzystom przysługuje wgląd w ocenioną pracę i uspokajał tych, którzy obawiają się niezaliczenia egzaminu, przypominając o terminie poprawkowym. Podczas spotkania pytano go też m.in. o to, na jakie wsparcie mogą liczyć osoby ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Z kandydatkami i kandydatami na studia spotkał się również Paweł Łojewski, kierownik Biura ds. Studenckich.
– Pytania, które spływają do naszego biura, dotyczą najczęściej tego, jakie dokumenty powinien przygotować kandydat, albo jakie przedmioty musi zdać na maturze, aby dostać się na wymarzony kierunek studiów – mówił Paweł Łojewski, który był też pierwszym gościem strefy spotkań w Bibliotece Uniwersyteckiej. – Często zadawane są nam też bardzo konkretne pytania, np. o to, czy jeśli ktoś zda matematykę na poziomie rozszerzonym na 70 proc., to dostanie się na kierunek lekarski. Na takie pytania przed rekrutacją nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Ale możemy rozwiać szereg innych wątpliwości – np. dotyczących tego, czy wyróżnienia w olimpiadach przedmiotowych uprawniają do podjęcia studiów.
Dzień inspiracji
Za organizację Dnia Otwartego odpowiadały Centrum Marketingu i Mediów oraz Biuro ds. Studenckich.
– Dzień Otwarty to możliwość spotkania się ze społecznością akademicką – studentami, wykładowcami, przedstawicielami wydziałów i jednostek uczelnianych, które tworzą UWM. Mamy piękny kampus, niektórzy mówią, że najpiękniejszy w Polsce, ale naszą siłą jest społeczność – podkreślał Michał Orłowski, dyrektor Centrum Marketingu i Mediów. – Wiemy, że dla uczniów z Warmii i Mazur (i nie tylko) przyjazd do Kortowa jest sporą wyprawą i czasami także jedyną okazją, aby poznać naszą uczelnię. To właśnie dlatego chcemy, żeby to był dzień wyjątkowy i tworzymy okazję do spotkania się nie tylko z przedstawicielami uczelni, ale też z osobami znanymi z ekranu czy świata mediów, którzy być może pomogą im w wyborze studiów czy do czegoś po prostu zainspirują. Podczas spotkań staramy się nawiązywać do czasów studenckich gości specjalnych, do tego, co sprawiło, że są w miejscu, w którym są, bo być może wśród uczestników Dnia Otwartego jest osoba, która podąży ich śladami i za kilka lat zrobi wielką karierę w jakiejś dziedzinie.

Cała gama możliwości
Społeczność uniwersytecka co roku dokłada wszelkich starań, aby osoby, które odwiedzą w czasie Dnia Otwartego olsztyński kampus, miały możliwość jak najwięcej dowiedzieć się o szansach, które stoją przed studentkami i studentami UWM. To dlatego w Bibliotece Uniwersyteckiej czekało na gości kilkadziesiąt stoisk kół naukowych, agend kulturalnych i jednostek uniwersyteckich odpowiedzialnych za udzielanie wsparcia i tworzenia przestrzeni do rozwoju. Nie zabrakło także samorządu studenckiego, więc informacje o tym, jak wygląda życie żaków, można było czerpać u źródła.
Dużą uwagę gości przykuwało m.in. stoisko Naukowego Koła Drobiarzy.
– Pokazaliśmy różne ptasie ciekawostki – myślę, że coś innego niż zwykle. W tym roku postanowiliśmy pokazać różne rasy i odmiany barwne gołębi, a także była z nami papużka Karolek, która potrafi naśladować ludzkie dźwięki. Poza tym można było nacieszyć oko pięknymi ptasimi piórami. Na co dzień pracujemy na fermie doświadczalnej i badamy ptaki produkcyjne, a później publikujemy otrzymane wyniki. Wyjeżdżamy również na staże badawcze i naukowe – wyjaśniał Łukasz Szymański, przewodniczący koła drobiarzy.
Przyciągające oko rzeczy pokazywali również członkowie Koła Naukowego Chemików z Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa.
– Zależało nam przede wszystkim, aby pokazać, że chemia ma sens, może być barwna i ciekawa. Zaprezentowaliśmy również specjalistyczną, nowoczesną aparaturę, którą posiadamy w Katedrze Chemii. Obecnie zajmujemy się badaniami w ramach grantu, a konkretnie chcemy stworzyć biopestycyd, czyli pestycyd zrobiony z roślin występujących w naszym regionie, takich jak świerk czy sosna. Można było też wziąć udział w konkursie i rozpoznać olejek po jego zapachu. Na tych, którzy dobrze odgadli, czekały nagrody – mówiła Klaudia Jakubowska, przewodnicząca koła.
Wspaniała pogoda, która towarzyszyła tegorocznemu Dniu Otwartemu, sprzyjała także spędzaniu czasu w strefie „Cześć”. Przed budynkiem biblioteki stanął kolorowy namiot, w którym można było zakręcić kołem fortuny i wygrać nagrody, spędzić miło czas, korzystając z gier wielkoformatowych, złapać trochę oddechu i nawiązać nowe znajomości, a także… uwiecznić te dobre chwile i zabrać ze sobą zdjęcie. W plenerze odbywały się też pokazy szkolenia psów czy treningi z przedstawicielami drużyn sportowych związanych z UWM. Można było również zajrzeć do mobilnego punktu edukacyjnego „Las w szkatułce”, ambulansu z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej czy karetki z Centrum Symulacji Medycznej Wydziału Lekarskiego.

Drzwi otwarte na wydziałach
Nie tylko Biblioteka Uniwersytecka i jej okolice tętniły tego dnia życiem. W całym Kortowie na poszczególnych wydziałach organizowane były wykłady, pokazy i warsztaty, a uczniowie szkół ponadpodstawowych mogli zwiedzać laboratoria i pracownie. Takie atrakcje zapewnili m.in. pracownicy z Katedry Fizjoterapii Szkoły Zdrowia Publicznego. Młodzież mogła zobaczyć pracownie anatomii, fizykoterapii, kinezyterapii, hydroterapii i masażu. Miała też okazję uczestniczyć w wybranych zabiegach fizjoterapeutycznych, m.in. z wykorzystaniem wirtualnej rzeczywistości. Z kolei studenci ratownictwa medycznego przygotowali dla uczniów pokaz zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych (ALS).

Małgorzata Lutow, nauczycielka w Zespole Szkół nr 1 w Ełku do Kortowa przyjechała z uczniami klas geodezji, budownictwa i organizacji turystyki. Zwiedzanie kampusu uniwersyteckiego rozpoczęli od Wydziału Nauk Technicznych, aby następnie zapoznać się z ofertą Wydziału Geoinżynierii i zakończyć wycieczkę w Bibliotece Uniwersyteckiej.
– Celem naszego wyjazdu jest zapoznanie młodzieży głównie z tymi kierunkami kształcenia, na których się uczą, aby mogli kontynuować naukę na studiach wyższych. Co roku przyjeżdżamy do Olsztyna i zawsze jesteśmy bardzo zadowoleni. Uczniom się tu podoba, także chętnie wracają już jako studenci – mówiła nauczycielka.

Uczniowie oprócz wysłuchania ciekawych wykładów mogli także wziąć udział w warsztatach m.in. z projektowania i modelowania budynku 3D, tworzenia obrazu 3D ze zdjęć, tworzenia i publikowania własnych map w sieci przy pomocy mobilnego i webowego GIS oraz mogli zapoznać się z nowoczesnym i ekologicznym budownictwem.
Wydział Nauki o Żywności w ramach programu FOODTALK zaprosił młodzież na warsztaty i konkurs „Roślinne burgery nie tylko dla wegan” oraz wykład „Rodzime superowoce – ich moc dietetyczna i przetwórcza”. Z kolei Centrum Gastronomii z Dietetyką i Biooceną Żywności zorganizowało zwiedzanie pod ciekawie brzmiącą nazwą Tour de Gastro.

– Będziemy rozmawiać i tworzyć produkty zawierające rodzime superowoce. Kiedyś nazywane były owocami mało znanymi, a obecnie wracają do łask z uwagi na to, że zawierają bardzo dużo związków biologicznie aktywnych, które są nam potrzebne w prewencji chorób XXI wieku – przede wszystkim układu krążenia. Są to: dzika róża, actinidia, czyli minikiwi, które rośnie w naszych ogrodach, pigwowiec, pigwa, rokitnik, dereń, morwa czy żurawina. Tych owoców rośnie bardzo dużo w naszym klimacie, nawet w naszym regionie – podkreślała dr inż. Justyna Bojarska z Katedry Przetwórstwa i Chemii Surowców Roślinnych WNoŻ.
Parking dla pasjonatów
Na fanów motoryzacji w Kortowie czekały samochody zabytkowe, sportowe, tuningowane oraz motocykle. A to za sprawą studentów z Koła Naukowego Inżynierii Eksploatacji Pojazdów i Maszyn działającego na Wydziale Nauk Technicznych, którzy już po raz drugi, przy okazji Dnia Otwartego, chcieli się podzielić z innymi swoją pasją.

W zeszłym roku miłośnicy motoryzacji zaprezentowali ok. 30 pojazdów. W tym roku na parkingu przy Wydziale Nauk Technicznych stanęło ich znacznie więcej, bo ok. 50.
– Wśród aut klasycznych mamy np. mercedesa Nikodema „Nikosia” Skotarczaka, jednego z najsłynniejszych gangsterów lat dziewięćdziesiątych w Polsce. Jest to bardzo ciekawy samochód, z bogatą historią. Mamy też klasyczny model porsche 912 czy forda mustanga pierwszej generacji sprowadzanego ze Stanów Zjednoczonych i zachowanego w oryginalnym stanie. Jednym z ciekawych aut jest z kolei pierwszy masowo produkowany przez Forda pickup. Pokazujemy też nowsze samochody, ale modyfikowane, np. toyotę supra trzeciej generacji przystosowaną do driftu, która ma ok. 700 koni mechanicznych. Najmocniejszy na zlocie, jeśli chodzi o osiągi, jest czarny mercedes posiadający ponad 900 koni mechanicznych. Bardzo ciekawy samochód. Jego właściciel mocno z nim eksperymentuje, np. hamulce ma przeszczepione z supersamochodu – nissana GT-R. Nowe pomysły i zmiany, które w nim zachodzą, można śledzić na kanale YouTube lub Instagramie – wyjaśniał Norbert Dudda, członek Koła Naukowego Inżynierii Eksploatacji Pojazdów i Maszyn, a zarazem absolwent WNT.

Na parkingu nie zabrakło także trabanta, który należy do Wydziału Nauk Technicznych, a obecnie jest przedmiotem Studenckiego Grantu Rektora. Ciekawostką jest to, że pojazd ten, jako pierwszy w naszym województwie, został zarejestrowany jako samochód elektryczny. Zwiedzający mogli też zobaczyć jedyny zachowany w całości prototyp ursusa.
Oliwier Licki i Jakub Zawistowski, studenci I roku na kierunku mechanika i budowa maszyn prezentowali swoje motocykle – KTM duke 390 z 2017 r. oraz hondę shadow 750 z 1999 r.
– Miłością do motocykli zaraził mnie w dzieciństwie wujek i tak już zostało. Zlot to świetna okazja do zapoznania nowych osób, podzielenia się swoją pasją oraz wielu ciekawych dyskusji. Mój faworyt na zlocie to volkswagen scirocco pierwszej generacji – mówił Oliwier.

Zaplanować przyszłość
Osoby, które odwiedziły Uniwersytet Warmińsko-Mazurski 3 kwietnia, podkreślały, że Dzień Otwarty pozwoli im bardziej świadomie podjąć decyzję dotyczącą wyboru studiów. Niektórzy przyjechali w zorganizowanych grupach z nauczycielami, inni na własną rękę, a jeszcze inni odwiedzili olsztyński kampus akademicki z rodzicami.
Beata, uczennica liceum, przyjechała z Przasnysza, który leży w województwie mazowieckim.
– Razem z koleżanką chciałyśmy zapoznać się z ofertą UWM, bo na razie nie wiemy, jaki kierunek i na jakiej uczelni wybrać. Taki dzień jest wspaniałą okazją, aby podjąć decyzję. Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że mi właśnie w tym pomoże i tak się stało! Chciałabym studiować kierunek medyczny, ale na razie nie zdradzę szczegółów, żeby nie zapeszać. Dobrze się tutaj czuję i bardzo podobało mi się oprowadzanie po Wydziale Medycyny Weterynaryjnej – mówiła Beata.

Zadowolona z pobytu w Kortowie była również Kamila, uczennica VI LO w Olsztynie. Podkreślała, że docenia przede wszystkim możliwość bezpośredniego kontaktu ze studentami gotowymi do podzielenia się opinią na temat studiów.
– Dużo się dowiedziałam, rozszerzyłam wachlarz moich potencjalnych opcji wyboru kierunku studiów – mówiła licealistka. – Panuje tutaj świetny klimat, studenci są otwarci i szczerze mówią, co jest dobre i pozytywne, a co jest trudne i co może stanowić problem podczas studiowania. Jestem w klasie maturalnej, ale jeszcze nie zdecydowałam, czy pójdę na studia teraz, czy zrobię sobie rok przerwy, więc być może za rok też tutaj przyjadę i zobaczę, co UWM ma do zaoferowania.
Koleżanka Kamili z tej samej szkoły, Julia, także chwaliła organizację Dnia Otwartego.
– Wszystko jest tutaj znakomicie zorganizowane, można się we wszystkim zorientować, bo poszczególne atrakcje zostały dobrze zaplanowane i zlokalizowane. Człowiek wie, dokąd ma iść, żeby uzyskać informacje, których potrzebuje – zaznaczyła.
Potrzebę organizacji Dnia Otwartego podkreślali także towarzyszący młodzieży opiekunowie. Mirosławę Oporek-Miedzińską, nauczycielkę hotelarstwa z Zespołu Szkół nr 2 w Szczytnie, spotkaliśmy oglądającą występ Zespołu Pieśni i Tańca „Kortowo”.
– Jest bardzo miło i sympatycznie, wszyscy są bardzo otwarci. Byliśmy z młodzieżą na Wydziale Nauki o Żywności i zobaczyliśmy świetnie wyposażone pracownie, dowiedzieliśmy się różnych rzeczy na temat kierunków, które można studiować na tym wydziale, młodzież obejrzała nowoczesny sprzęt, który wykorzystuje się na zajęciach – podkreśliła. – Te atrakcje, które dzisiaj zaoferował UWM, przyciągają młodzież ze względu na to, że widzą, że oprócz nauki mogą zapisać się do różnych zespołów czy kół naukowych. Będę namawiała swoich uczniów, aby poszli na studia na UWM, tym bardziej że w naszej szkole również pracują nauczyciele, którzy są absolwentami olsztyńskiej uczelni.

Osoby, które nie miały okazji odwiedzić Kortowa podczas Dnia Otwartego, z ofertą Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego mogą zapoznać się >>> na stronie rekrutacyjnej. Tam też znajdują się wszystkie najważniejsze informacje na temat zasad naboru na studia, który rozpoczyna się już 6 czerwca.